.
Chicago Foosin'...

10 lipiec 2002, godzina 19:20 czasu chicagowskiego, wraz z moją dziewczyną lądujemy na lotnisku O'Hare. Nasz cel podróży to praca przez okres trzech miesięcy. Po około dwóch dniach pobytu na miejscu i usilnym poszukiwaniu pracy odzywa się we mnie mój jeden z silniejszych nałogów - piłkarzyki. Następnego dnia wyruszamy w poszukiwanie stołów do gry. Zaczynamy od ulicy Central, wstępujemy do knajp z pytaniem: "Czy macie stół do piłkarzyków?" oraz "A nie wie Pan/Pani, w którym barze znajdę coś takiego?" niestety za każdym razem słyszymy: "Nie, nie mamy" oraz "Przykro mi, ale nie mam pojęcia gdzie coś takiego jest". Po pewnym czasie szukania na ulicy Central i sąsiadujących z nią innych ulic nogi odmawiają posłuszeństwa, wracamy odpocząć do domu. Jestem lekko podłamany sytuacją, dosłownie w każdym pubie znajduje się stół do bilarda, w co drugiej knajpie można zagrać w Dart'a, a stołu do foosballu nie ma nigdzie. Nie tracąc czasu w domu zasiadam przed komputerem i próbuje szukać lokalu ze stołem do piłkarzyków przez internet. Po pewnym czasie nie mogę uwierzyć oczom, mam pierwszy namiar: knajpa Lake View Links na Wilton Ave. Czekam na kuzynkę mojej dziewczyny aż przyjdzie z pracy i prawie na kolanach proszę ją aby nas tam zawiozła samochodem gdyż piechotą 6 mil to jednak kawał drogi. Godzina 19:30, jesteśmy na miejscu, o zgrozo lokal zamknięty ! Z plakatów informujących o koncertach wyczytuje, że otwierają o 20:00, więc czekamy. Żeby zabić czas udajemy się 200 m. obok na ulicę handlową. Jakaś ta dzielnica podejrzana, panowie spacerują za rękę, umalowane oczy, usta. No tak jesteśmy w dzielnicy homoseksualistów. Godzina 20:10 wracamy pod knajpę, nadal zamknięte, czekamy dalej. Po 40 minutach postanawiam zapytać jakiegoś kolesia siedzącego na chodniku przed lokalem czy doczekam się dzisiaj otwarcia. Okazuje się, że ten gość jest barmanem w tej knajpie, "tak mamy stół do piłkarzyków, ale nie mam pojęcia dlaczego jeszcze nie jest otwarte, zawsze ktoś otwiera o 20:00", patrzę na zegarek: godzina 21:00, dobra nie mam sensu, wracamy do domu.

Następnego dnia zrezygnowani chodzimy po okolicy odwiedzając sklepy i od czasu do czasu wstępujemy do kolejnych lokali z tym samym pytaniem. Po południu mocno spragnieni piwa (dość gorąco było ok. 35°C przy bardzo wysokiej wilgotności powietrza) wchodzimy do dość przytulnej knajpki. Bez nadziei na jakąś konkretną informacje pytam właścicielki czy nie wie gdzie możemy zagrać w piłkarzyki, a tu nagle uprzejma amerykanka odpowiada mi, że na Montrose i Cicero w knajpie "Memories" mają stół do foosballu, dla upewnienia się pyta jakiegoś faceta pijącego przy barze czy aby się nie myli a gość na to: "Tak maja stół w Memories, ja dość często tam bywam, na pewno mają". W tym momencie nogi się pode mną ugięły. Przemiła pani zza baru napisała mi na kartce adres tej knajpy a ja już w myślach zaplanowałem wycieczkę z samego rana następnego dnia. Ponad godzina marszu w niewiarygodnym upale owocuje pożądanym widokiem, czyli szyldem "Memories". Skrajnie wyczerpani wchodzimy do lokalu a tu na samym środku stoi stół do piłkarzyków !

Zamawiamy browar, pytamy o stół i dowiadujemy się, że można grać za darmo. No to do roboty, z prostej przyczyny, że jest nas tylko dwoje gramy single. Drążki chodzą strasznie, można by rzec, że jest to model dla starych górników bądź dla ludzi ze świata kulturystyki zaawansowanej. Po kilku grach, zwracam się z uprzejmą prośbą do barmanki czy ma jakiś olej czy coś takiego do posmarowania drążków. Jacy ci amerykanie mili ! Pani wychodzi na zaplecze i po chwili uśmiechnięta wraca z WD-40 ! To jest widok. Po nasmarowaniu drążków stół "chodzi" jak marzenie. Pomimo tego iż na pierwszy rzut oka widać, że stół nie jest zbyt nowym modelem, a można by rzec iż jest to dość stary model firmy DYNAMO to komfort gry całkowicie nokautuje takie stoły jak Roberto Sport, Garlando i to bez różnicy czy nowe modele czy stare. Po kilku minutach gry nasuwają mi się następujące wnioski:

  • drążki chodzą idealnie, stół posiada drążki "przelotowe" zamiast teleskopów,
  • drążki są dużo cięższe niż w stołach Roberto Sport lub Garlando, na dodatek w ogóle nie odczuwa się tarcia drążka o stół,
  • podłoże, na którym się gra zrobione z płyty, na której nie ma mowy o ślizganiu się piłki
  • piłka z cięższego materiału niż te używane w RS i Garlando, dodatkowo piłka nie zmienia swojego kształtu, zawsze idealnie okrągła,
  • grubsze piłkarzyki, a ich nogi przystosowane do snake'a

Niewątpliwie plusem stołu firmy DYNAMO jest oprócz niemal że perfekcji wykonania fakt iż jest tylko jeden, a może na szczęście jeden bramkarz dzięki czemu nie przyzwyczajonemu graczowi nie mieni się w oczach.

Cały wstęp napisałem tylko po to aby oddać dramaturgię poszukiwania stołu do piłkarzyków w mieście gdzie nie powinno to sprawiać większych problemów. Argumentem jest fakt, iż dość sporo amerykanów grywa w piłkarzyki, na dodatek dużo osób z Chicago gra w piłkarzyki, jednak ta niewielka ilość stołów w pubach może jedynie potwierdzać fakt iż większość amerykanów po prostu grywa w domach, gdyż spora część z nich posiada stoły w swoich piwnicach (oni nazywają piwnice: "basement", gdzie trzymają takie rzeczy jak np. stoły do piłkarzyków i gdzie schodzą żeby pograć.) są to stoły bardziej lub mniej profesjonalne, jednak dla dużej części osób liczy się fakt zagrania a nie chęć osiągnięcia poziomu profesjonalisty. Warto jeszcze dodać iż średni poziom umiejętności gry jest dużo wyższy niż w Polsce. U nas pomimo dużej ilości stołów w lokalach nadal nie jest to zbyt popularny sport.

Następny stół znalazłem dosłownie 10 minut pieszej wędrówki od miejsca zamieszkania. Czasami się zdarza, że najciemniej jest pod latarnią i tak właśnie zdarzyło się w tym momencie. Pub nazywa się BIM-BOM, prowadzony jest przez polskie, bardzo miłe małżeństwo. Lokal ten wspominam bardzo dobrze, duży wybór piwa, alkoholi mocniejszych no i wspaniały stół do piłkarzyków. Dodatkowo w BIM-BOM spotykają się ludzie, którzy potrafią grać w piłkarzyki. Jedynym bólem była cena jednej gry (wypada 9 piłek) - 75 centów (3 x 25 centów). Stół, który jest w posiadaniu lokalu to jeden z nowszych modeli DYNAMO, równie komfortowy podczas gry jak ten opisywany przeze mnie powyżej. Na uwagę zasługuje fakt solidarności bywalców tego lokalu. Otóż pewnego razu pewien lekko podpity stały bywalec jak i najmocniejszy z graczy po przegranej złamał drążek na którym zamocowany jest bramkarz. Jasiu (właściciel) postanowił kupić drążek, jednak okazało się, że ciężko jest dostać taki drążek bo firma DYNAMO już nie istnieje. Więc na miejsce ulubionego przez graczy Dynamo trafił nowiutki TORNADO. Po kilku grach próbnych bywalcy knajpy postanowili całkowicie zbojkotować nowy stół, gdyż trzech bramkarzy było dla nich całkowitym absurdem. Jasiu zmuszony sytuacją zamówił "grilla" przez internet i w ten sposób stół stoi do dzisiaj. Jeżeli chodzi o firmę Dynamo to dowiedziałem się na miejscu, że firma była znana z organizowanych przez siebie turniejów, w których nagrodą główną była zawsze kwota 1 000 000 $. Jednak pewnego razu okazało się, że firma jest niewypłacalna i ogłosiła bankructwo.

W mieście Schamburg, leżącym niedaleko Chicago miałem okazję grać na najnowszym modelu Tornado. Po godzinie gry doszedłem do wniosku, że dwóch dodatkowych bramkarzy jednak nie jest tak uciążliwym dodatkiem w tym stole. Jednak na stole Dynamo gra się lepiej. Różnica jest przede wszystkim w wielkości samych piłkarzyków, na stole Tornado są one nieco węższe niż na Dynamo, poza tym materiał, z którego zrobione są postacie na stole Tornado podczas uderzenia piłeczka wydaje dziwny odgłos jakby były one zrobione z plastyku. Reasumując sprawę Dynamo i Tornado to ja dopatrzyłem się tylko dwóch różnic: węższe piłkarzyki a co za tym idzie lżejszy troszeczkę drążek niż w stole Dynamo.

Na zakończenie, jak to jest w zwyczaju większości artykułów tego rodzaju napiszę podsumowanie. Otóż po przyjeździe nasunęło mi się takie pytanie: "Czy warto grać na innych stołach ?". Po niemal trzymiesięcznym treningu na stole Dynamo na pewno zwiększyłem szybkość uderzenia z "klepy" na obronie (z racji tego iż gram na pozycji bramkarza). Jak wcześniej wspomniałem drążki w amerykańskich stołach nie są zamontowane na teleskopach a na dodatek są dużo bardziej masywniejsze zarówno same drążki jak i postacie piłkarzyków. Prawie trzy tygodnie treningu zajęło mi ćwiczenie strzału z "klepy" aby wyszedł z taką samą prędkością jaką uderzam na stole Roberto Sport. Po powrocie grając na RS wydawało mi się że drążki ważą po kilka gramów, a moja szybkość naprawdę się zwiększyła. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Minusem wyjazdu było zatracenie kontroli nad piłką na stołach Roberto Sport. Stoły Dynamo / Tornado charakteryzują się doskonałym wykonaniem i niemal niemożliwym jest fakt aby piłeczka uciekła podczas podawania między zawodnikami. Po powrocie miałem wrażenie, że stół RS jest krzywy a piłeczka jest sześcianem i ciągle ląduje na jakimś kancie skutecznie uciekając spod mojej kontroli. Po około miesiącu wszystko powróciło do normy sprzed wyjazdu, ale trochę większa szybkość pozostała z czego mogę być zadowolony.

Jako postscriptum tego artykułu chciałbym zamieścić adres pubu BIM-BOM. Nigdy człowiek nie wie gdzie będzie musiał jutro jechać a może się okazać, że pewnego razu ktoś z Was stanie przed problemem znalezienia knajpy ze stołem do piłkarzyków w Chicago. Po co szukać oto adres: BIM-BOM CLUB, 5226 W. Belmont, Chicago, IL 60641.
[Adrian / Applause]
Nowy model DYNAMO
Gramy na nowym DYNAMO
Stary model DYNAMO...
i wraz ze mną

.